środa, 7 stycznia 2015

2. Dan Brown, Inferno

Droga przez.... czytelnika?



Kilka lat temu kuszona po obejrzeniu filmu ciekawością zdecydowałam się sięgnąć po słynne dzieła Dana Browna. Czytanie zarówno Kodu Leonarda jaki i pozostałych perypetii o sławnym profesorze Robercie Langdonie było dla mnie dużym zaskoczeniem. Zaskoczeniem iście pozytywnym, wszak nie przepadam za tego typu literaturą w dodatku w tak sporej objętości. A czytałam ją z zapartym tchem i to w dość zawrotnym tempie.

Nic dziwnego, że mając tak pozytywne wspomnienia po lekturze tego autora, od momentu gdy dowiedziałam się o Inferno z niecierpliwością wyczekiwałam chwili gdy dane mi będzie przeczytać i te tytuł. I tu ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że pewien kolego (opowiem wam kiedyś o nim) ma ów dzieło w swoim posiadaniu. Siłą rzeczy książkę pożyczyłam i albo zadziało się z byt dużo w moim życiu, albo miałam objawy przedawkowania książek. Swoje to ona u mnie na półce odleżała, bo spędziła tam aż pół roku do niedawna kiedy to wreszcie przyszła mi ochota na jej przeczytanie.

Z racji wielu względów które pewnie kiedyś podam postanowiłam, że w przedstawianych tu recenzjach daruję sobie ich własnoręczne opisywanie i zamieszczać będę opisy wydawnictw.
A opis Inferno, brzmi tak:

Światowej sławy specjalista od symboli, Robert Langdon budzi się na szpitalnym łóżku w zupełnie obcym miejscu. Nie pamięta, jak i dlaczego znalazł się w szpitalu. Nie potrafi też wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w posiadanie tajemniczego przedmiotu, który znajduje we własnej marynarce. Czasu na rozmyślania nie ma niestety zbyt wiele. Ledwie na dobre odzyskuje przytomność, ktoś próbuje go zabić. W towarzystwie młodej lekarki Sienny Brooks Langdon opuszcza w pośpiechu szpital. Ścigany przez nieznanych wrogów przemierza uliczki Florencji, próbując odkryć powody niespodziewanego pościgu. Podąża śladem tajemniczych wskazówek ukrytych w słynnym poemacie Dantego… Czy jego wiedza o tajemnych sekretach, które skrywa historyczna fasada miasta wystarczy, by umknąć nieznanym oprawcom? Czy zdoła rozszyfrować zagadkę i uratować świat przed śmiertelnym zagrożeniem? 

Zaczyna się dość opornie, z ciągłym głosikiem gdzieś z tyłu głowy „Gdzie ta akcja?, No, niech wreszcie zacznie się coś dziać!” Być może to takie wrażenie, wywołane tym, iż poprzednie czytałam znając już trochę ich historię. A jak już zaczyna się coś dziać to jedynym dostrzegalnym dla mnie plusem Inferno i czymś co mnie urzeka jest to, że dzięki niej mam ogromną ochotę przeczytać dzieło które jest bazą na jej powstanie. Jadnak nie wiarygodność lub może inaczej rzecz ujmując bardziej fikcyjna podstawa fabuły. W porównaniu z poprzednimi książkami Browna powoduję nie miłe wrażenie, że za mało tak dobrze znanego Dana Browna w Danie Brownie, jak gdyby nie było to do końca jego dzieło. A czymś na kształt powieść „prowincjonalnej powieściopisarki” czy „innego fantasty” gdzie oczywiście nie mam nic przeciwko ani jednym, ani drugim o ile w przypadku tego autora to trochę rozczarowuje. Kiedy książka staje się dla czytelnika niczym drogą przez mękę dla mnie tak było zwłaszcza w przypadku jej początku. Co nie musi jej od razu przekreślać w waszych oczach bo było nie było jakieś plus w niej znaleźć można jak wspomniałam wcześniej. Choć nie jest to książka porywająca me czytelnicze serce i tak cieszę się, że miałam możliwość ją przeczytać.

Autor: Dan Brown
Tytuł: Inferno
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 688

Przeczytana w: 7 dni





Publikacja i link do:

Wpis bierze udział w akcjach:
----------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz wywołuje uśmiech dla tego dziękuje :)
Zapraszam do pozostania na dłużej. KasikO