niedziela, 11 stycznia 2015

Zapowiedzi....

.... Nadchodzącego tygodnia 12 - 18 stycznia 2015

Książkowe

Eliza Drogosz, Władca piasków (Poligraf)


Sonia nigdy nie przypuszczała, jak bardzo niezwykły może być wakacyjny obóz. Nawet taki organizowany w Egipcie. Podczas wyjazdu od samego początku dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Dziewczyna zaczyna widzieć to, o czym wcześniej nawet jej się nie śniło. Spotyka ludzi, którzy potrafią więcej niż inni. Straszliwe istoty, które podobno nie istnieją... Oliver próbuje udawać kogoś, kim nie jest. Na każdym kroku dostrzega przebudzoną magię sprzed wieków. Za wszelką cenę stara się odkryć tajemnice skrywane przez kierownika obozu. Musi jednak uważać, żeby nie zdradzić przy okazji siebie... Razem muszą stawić czoła sekretom, które wstrząsną całym światem. Czy to możliwe, że egipscy bogowie powrócili do świata żywych? Co, jeśli są wśród nich, właśnie na tym obozie, powoli przypominając sobie o swojej przeszłości... ? Co, jeśli nie znaleźli się tam przypadkiem? Kim jest gorączkowo poszukiwany przez organizatorów wyjazdu Władca Piasków? Dlaczego jest dla nich tak ważny? I co wspólnego z obozem ma zbiegły nastoletni morderca?Czy Soni i Oliverowi uda się odkryć sekrety starożytnych bogów? A czy Ty odważysz się je poznać... ?




Mitch Albom, Pierwszy telefon z nieba (Znak)

Często miłość nadal łączy ludzi, mimo że życie ich rozdziela. Ile razy chcieliście złapać za telefon i zadzwonić do kogoś, za kim tęsknicie? Podzielić się radościami, smutkami i marzeniami? Ile razy wyrzucaliście sobie, że nie zdążyliście powiedzieć komuś, jak wiele dla was znaczy, że odkładaliście rozmowę na jutro, na kiedy indziej? Kochamy wciąż za mało i stale za późno, smucimy się, że nie można cofnąć czasu. A gdyby tak... niemożliwe stało się możliwe? Co byś zrobił, gdyby obok Ciebie wydarzył się cud?

Nowa powieść Mitcha Alboma, autora Zaklinacza czasu, to książka o sprawach najważniejszych i najbardziej intymnych: o pragnieniu bliskości, tęsknocie za ukochaną osobą i o sile nadziei.






Gabriela Gargaś, Pośród żółtych płatków róż (Feeria)

Kilka osób, różne życiowe drogi, rozmaite wybory, nie zawsze jasne motywacje. Zuza, Joanna, Michał, Robert, Milena, Wojtek, ciocia Zosia i jej ukochany Zygmunt to prawdziwi, pełnowymiarowi ludzie. Bohaterowie Gabrieli Gargaś żyją w świecie, który nie jest czarno-biały, i oni też nie są czarno-biali – podejmują trudne, nieraz kontrowersyjne decyzje, wiążą się z nieodpowiednimi ludźmi, szukają siebie – i nie zawsze znajdują. Zawsze jednak dążą do szczęścia, pragną i desperacko poszukują miłości. Miłości, która nadaje sens życiu, która sprawia, że chcesz śmiać się głośno i oddychać pełną piersią. „Życie pisze różne scenariusze, a my nie zawsze dokonujemy właściwych wyborów. Nie mamy prawa osądzać wyborów i moralności innych, bo nigdy nie znaleźliśmy się na ich miejscu i nie wiemy, co nimi kieruje. Czasami nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Nie zawsze miłość wygrywa, może tylko w bajkach. Nie zawsze rozum bierze górę nad pożądaniem, a namiętność potrafi być zgubna. Każdy wybór niesie za sobą konsekwencje. Niekiedy dobre, innym razem złe. Na nic nie mamy stuprocentowej gwarancji, a tym bardziej na miłość. Na tym polega istota życia. ”





Joseph Delaney, Korniki Wardstone tom 1 i 2 (Jaguar; nowe wydanie)

Thomas Ward, siódmy syn siódmego syna, zostaje oddany do terminu u miejscowego stracharza. Praca jest ciężka, mistrz surowy, a wielu wcześniejszych uczniów nie podołało trudom nauki.

Thomas musi się nauczyć przepędzać duchy, poskramiać czarownice i więzić boginy. Kiedy jednak niechcący uwalnia Mateczkę Malkin, najgorszą wiedźmę w Hrabstwie, zaczyna się koszmar.



Stracharz i jego uczeń, Thomas Ward, wyruszyli do Priestown, by załatwić pewną niedokończoną sprawę.

Głęboko w katakumbach pod katedrą czai się istota, której stracharz nie zdołał pokonać, stwór tak zły, że jego moc może skazić całe Hrabstwo. Nazywają go Morem . Thomas i jego mistrz szykują się do najważniejszej bitwy w ich życiu. . .







Susan Gloss, Vintage (Marginesy)

W małym sklepiku Violet Turner każdy używany przedmiot ma swoją historię... Podobnie jak kobiety, których życie jest związane z tym sklepem. Violet uwielbia słuchać ich wspomnień związanych z przedmiotami, ale sama i samotna wciąż ucieka przed przeszłością. Dopiero wizja utraty sklepu uświadamia jej, jak ważni są w jej życiu inni ludzie i ich pomoc.

marginesy











Publikacja i link do:

Wpis bierze udział w akcjach:
----------------------------------

czwartek, 8 stycznia 2015

Kreatywnik...


... Słój życzeń :)



Pomysł podpatrzony, tj. nie ja na niego wpadłam ale bardzo mi się spodobał i postanowiłam go Wam przedstawić. Ponieważ nie wymaga wielkich nakładów finansowych, nie jest też zbyt pracochłonny a może być fajnym prezentem lub dodatkiem do tak owego.




Krok 1
Do przygotowania potrzebne są słój może być jakiś fantazyjny kupiony specjalnie do tego celu (koniecznie przezroczysty) lub po czymś ja w tym momencie skorzystałam akurat z takiego po kawie, kolorowe karteczki, nożyczki (do pocięcia karteczek)  długopis lub pióro, trochę inwencji twórczej. 


Krok 2
Szykujemy karteczki. W zależność od potrzeb i planu. Ktoś u kogo to podpatrzyłam szykował ich 365 na każdy dzień roku. Ja przygotowałam ich 50 na nadchodzące 50 tygodni roku. A na czym polega samo ich tworzenie? Na każdej wypisujemy jakieś miłe życzenie "Dużo uśmiechu", "Niezapomnianych chwil z książką w ręku" czy co tam Wam jeszcze przyjdzie do głowy.



Krok 3 
Wrzucamy wszystkie przygotowane karteczki do słoja. Możemy go wcześniej jakoś ozdobić i gotowe.


Proste, fajne a ile może komuś obdarowanemu sprawić radości i frajdy? Można też przygotować taki słój dla siebie z pozytywnymi myślami lub do słoja wkładać zapisane na karteczkach ważne wydarzenia z życia taki słój wspomnień do którego za czas jakiś zajrzycie z wielką przyjemnością. 


Ps. Życzenie przygotowane specjalnie dla Was
 ukazywać się będą co niedziela na Fan Pagu Projekt Blog



Publikacja i link do:

Wpis bierze udział w akcjach:
----------------------------------

środa, 7 stycznia 2015

2. Dan Brown, Inferno

Droga przez.... czytelnika?



Kilka lat temu kuszona po obejrzeniu filmu ciekawością zdecydowałam się sięgnąć po słynne dzieła Dana Browna. Czytanie zarówno Kodu Leonarda jaki i pozostałych perypetii o sławnym profesorze Robercie Langdonie było dla mnie dużym zaskoczeniem. Zaskoczeniem iście pozytywnym, wszak nie przepadam za tego typu literaturą w dodatku w tak sporej objętości. A czytałam ją z zapartym tchem i to w dość zawrotnym tempie.

Nic dziwnego, że mając tak pozytywne wspomnienia po lekturze tego autora, od momentu gdy dowiedziałam się o Inferno z niecierpliwością wyczekiwałam chwili gdy dane mi będzie przeczytać i te tytuł. I tu ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że pewien kolego (opowiem wam kiedyś o nim) ma ów dzieło w swoim posiadaniu. Siłą rzeczy książkę pożyczyłam i albo zadziało się z byt dużo w moim życiu, albo miałam objawy przedawkowania książek. Swoje to ona u mnie na półce odleżała, bo spędziła tam aż pół roku do niedawna kiedy to wreszcie przyszła mi ochota na jej przeczytanie.

Z racji wielu względów które pewnie kiedyś podam postanowiłam, że w przedstawianych tu recenzjach daruję sobie ich własnoręczne opisywanie i zamieszczać będę opisy wydawnictw.
A opis Inferno, brzmi tak:

Światowej sławy specjalista od symboli, Robert Langdon budzi się na szpitalnym łóżku w zupełnie obcym miejscu. Nie pamięta, jak i dlaczego znalazł się w szpitalu. Nie potrafi też wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w posiadanie tajemniczego przedmiotu, który znajduje we własnej marynarce. Czasu na rozmyślania nie ma niestety zbyt wiele. Ledwie na dobre odzyskuje przytomność, ktoś próbuje go zabić. W towarzystwie młodej lekarki Sienny Brooks Langdon opuszcza w pośpiechu szpital. Ścigany przez nieznanych wrogów przemierza uliczki Florencji, próbując odkryć powody niespodziewanego pościgu. Podąża śladem tajemniczych wskazówek ukrytych w słynnym poemacie Dantego… Czy jego wiedza o tajemnych sekretach, które skrywa historyczna fasada miasta wystarczy, by umknąć nieznanym oprawcom? Czy zdoła rozszyfrować zagadkę i uratować świat przed śmiertelnym zagrożeniem? 

Zaczyna się dość opornie, z ciągłym głosikiem gdzieś z tyłu głowy „Gdzie ta akcja?, No, niech wreszcie zacznie się coś dziać!” Być może to takie wrażenie, wywołane tym, iż poprzednie czytałam znając już trochę ich historię. A jak już zaczyna się coś dziać to jedynym dostrzegalnym dla mnie plusem Inferno i czymś co mnie urzeka jest to, że dzięki niej mam ogromną ochotę przeczytać dzieło które jest bazą na jej powstanie. Jadnak nie wiarygodność lub może inaczej rzecz ujmując bardziej fikcyjna podstawa fabuły. W porównaniu z poprzednimi książkami Browna powoduję nie miłe wrażenie, że za mało tak dobrze znanego Dana Browna w Danie Brownie, jak gdyby nie było to do końca jego dzieło. A czymś na kształt powieść „prowincjonalnej powieściopisarki” czy „innego fantasty” gdzie oczywiście nie mam nic przeciwko ani jednym, ani drugim o ile w przypadku tego autora to trochę rozczarowuje. Kiedy książka staje się dla czytelnika niczym drogą przez mękę dla mnie tak było zwłaszcza w przypadku jej początku. Co nie musi jej od razu przekreślać w waszych oczach bo było nie było jakieś plus w niej znaleźć można jak wspomniałam wcześniej. Choć nie jest to książka porywająca me czytelnicze serce i tak cieszę się, że miałam możliwość ją przeczytać.

Autor: Dan Brown
Tytuł: Inferno
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 688

Przeczytana w: 7 dni





Publikacja i link do:

Wpis bierze udział w akcjach:
----------------------------------