piątek, 19 grudnia 2014

1. Plac Waszyngtona (film)



Kiedy rodzic wie co jest dobre dla jego dziecka...?



Historia z czasów gdy kobiety chodziły w sukniach na krynolinie, czyli XIX wiek.  Główna bohaterka Catherine Sloper, córka bogatego, dostojnego, cenionego w towarzystwie lekarza, ale jakże zimnego ojca. Żyje w poczuciu winy, a może raczej obarczana przez ojca za śmierć matki. Wychowywana przez niego wraz z pomocą ciotki  - W tej roli aktorka znana większości z serii o znanym czarodzieju, czyli Maggie Smith. Swoją drogą również i w tym wcieleniu, ma w sobie coś takiego, że nie można jej nie polubić. Wyrasta więc na niepewną siebie, trochę zakompleksioną ocenianą przez towarzystwo za mało urodziwą pannę - mnie wydała się ponadto niezwykle wrażliwą, niezwykle naturalną, poszukującą w życiu odrobiny miłości. 

Gdy zdaje się, że znalazła wreszcie to o czym marzyła... okazuje się, że jej ojciec nie spocznie dopóki nie zakończy sprawy po swojej myśli, czyli wiem lepiej co dla ciebie najlepsze? Ale czy na pewno? 

Choć osobiście nie przepadam za takiego typu filmami, ten obejrzałam z dużą przyjemnością. Ciekawe stroje, dobra obsada, świetna reżyseria. 

Z ciekawostek już po obejrzeniu pisząc recenzje okazało się, że jest to ekranizacja książki Henry'ego Jamesa, Dom na Placu Waszyngtona. 

Tytuł: Plac Waszyngtona
Produkcja: USA
Gatunek: Melodramat
Reżyseria: Agnieszka Holland
Scenariusz: Carol Doyle
Aktorzy: Jennifer Jason Leigh, Albert Finney, Ben Chaplin i Maggie Smith.

Niebawem dowiecie się:

Jeszcze nie wiem ale zapewne o czymś ciekawym...


Publikacja i link do:

Wpis bierze udział w akcjach:
----------------------------------

czwartek, 18 grudnia 2014

Kreatywnik...


... bombki z filcu


To taki dział na Projekt blog, w którym zamierzam się z Wami dzielić moimi wytworami pracy twórczej, nie konwencjonalnymi pomysłami na zastosowanie różnych rzeczy, które czasem wpadają mi do głowy oraz fajnymi pomysłami jakie znalazłam w sieci i zamierzam albo chciała bym wykorzystać.



Dzisiaj w ramach pierwszego cyklu w kreatywnika:

Bombki choinkowe z filcu wykonane stylem „Pijanego zając jadącego na rowerze”.


Krok 1
Na zrobienie szablonu istnieje kilka sprawdzonych sposobów, dla uzdolnionych plastycznie mogą wykonać je samodzielnie, dla leniuszków wydrukować z internetu lub tak jak ja zastosować trzecią z metod odrysowania ja użyłam w tym celu foremek do ciasta.



Krok 2
Materiały i narzędzia. Filc to podstawa, można do tego dołączyć kolorowe tasiemki, guziczki i co tam dusza zapragnie oraz nici ja wybrałam co prawda grubszy kordonek. Narzędzia nasze szablony, kilka szpilek, nożyczki, igła, w technice „pijanego zająca ...” przydadzą się też „ciapałki” to takie coś obok nożyczek.


Krok 3
Przypinamy szablon do filcu, wycinamy nasz wzorek x 2. Bierzemy igłę z nicią i jedną choineczkę i wybrany dodatek w moim przypadku drewniany guzik w kształcie mordki misia i przyszywamy. Dobieramy kolejne dodatki, wieszadełko i skrawki po wycinaniu i zszywamy ze sobą obie choineczki.





Krok 4 
Najistotniejszy w technice „Pijanego zająca jadącego na rowerze”. Teraz wszystko prujemy, użyjcie do tego „ciapałek” gdyż coś wyszło nie tak lub krzywo, jak już sprujecie, zszyjcie ponownie. Teraz musicie popruć raz jeszcze gdyż zmieniła wam się koncepcja względem dodatków, zszywacie kolejny raz. (Co ten perfekcjonizm robi z ludzi?). Przyszjcie pozostałe dodatki, ja ponownie wybrałam guziki. Choinkowa bombka po tych zabiegach powinna wyglądać mniej więcej tak.


Gotowe bombki choinkowe wyglądają tak jak na zdjęciu poniżej ze względu na pracochłonność metody nie liczyła bym na to, że ozdobią waszą choinkę w te święta ale za to jaka satysfakcja i świetna zabawa. Nie martwcie się na któreś w końcu zdążycie.


Na ten moment to wszystko co naszykowałam dla was na dzisiaj. Nietracąca czasu zapraszam do owocnej pracy twórczej a i ja zabieram się do dalszego działania.

Ps. Od momentu przygotowywania posta do jego publikacji zbiór się powiększył o dwa bałwanki i aniołka :)


Niebawem dowiecie się:
A nie powiem wam bo sama jeszcze nie wiem...

Publikacja i link do:

Wpis bierze udział w akcjach:
zBLOGowani.pl

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Twórcze wyznania...

czyli, takie wpisy na Projekt blog w których przybliżę Wam trochę moją osobę. Co robię gdy mnie tu z Wami nie ma? Co lubię lub nie lubię i dlaczego? Trochę też będzie o mojej pracy twórczej... choć na razie nie zdradzę co tworze. W ramach tych spotkań pojawią się też cykl - Marzenie mam...

A dzisiaj w ramach Twórczych wyznań odpowiedź na pytanie.

Cieciemu (czytaj dlaczego) tak długo mnie tu nie było?


Otóż tak to ja czasem mam, że tworze sobie plan. I plan planem a życie swoje. I cały plan licho bierze. Bo jak tu się skupić na pisaniu jak przygotowanie do świąt..., które i tak nie wypaliły bo co niektórzy byli chorzy (chrześniak zapalenie płuc). Dodatkowo kiciuś Cooki się zatykał co czas jakiś , to i nie jadł więc co czas jakiś lewatywka i kroplówka. Małpa czarna Perełka (też kot) po zabiegu usunięcia ropo... stała się małą szajbuską i bęcki spuszczała każdemu co się napatoczył terrorystka jedna dostała coś na uspokojenie, więc zaczęło się latanie temu pod nosek i temu pod nosek szyneczkę by proch przemycić. Na koniec się okazało, że kiciuś Ciasteczko ma raka kości nie wyleczalne i trzeba się było pożegnać... To sobie myślę, że wrócę ci ja do Was od pierwszego przywitam ślicznie w Nowym Roku, ale nie! Finiaczek – Świniaczek – Fisiołek mały najpierw się objadł, potem to zwrócił a na koniec zrobił pomór i zarazę w całym domu co twa już od dni kilka. I co jedno dobrzeje to drugie zaczyna... I tak to sobie można coś zaplanować... Na do datek tak na sam koniec od dni kilku ząbek boli... ot i takie to ja czasem mam ciekawe życie.

Ps.

Jako, że pierwszy mój to wpis w Nowym Roku Życzę Wszystkim i Każdemu z osobna Wszystkiego Puchatkowego (tak jakoś wyszło, że trafił mi w szale zakupów przedświątecznych taki o to puchatkowy kalendarz i może by sobie odpuściła gdyby nie mój ulubieniec Kłapouchy w marzecu miesiącu mego święta), życzę również spełnienia marzeń. 

 

A jak już w temacie marzeń jesteśmy to ja ma jedno postanowienie na nowy rok a brzmi ono spełniać swoje marzenia. No, przynajmniej jedno :) Stąd może cykl Marzenie mam... w którym zdradzę o czym marze a kto wie może i uda mi się także opisać jakieś spełnione marzenie.






Publikacja i link do:

Wpis bierze udział w akcjach:
----------------------------------