środa, 15 stycznia 2014

Marzenie mam... pierwsze...

... książka zamiast kwiatka

Marzenie mam, by dostać kwiatka, by dostać książkę. Bo marzenie mam by dostać książkę zamiast kwiatka.  







To wcale nie jest tak, że nie lubię kwiatków. Lubie nawet bardzo, konwalie czy maleńki bukiecik ze stokrotek. Kiedyś też miała taki czas okres, kiedy marzyło mi się dostać granatową róże. Ale co poza zasuszeniem można z takim otrzymanym kwiatkiem zrobić? Siłą rzeczy wnet i tak zginie w koszu. Ja mam zasuszony tylko jeden kwiatek z wiązanki ślubne mojej siostry tak na pamiątkę? A i tak, żadnego z tego pożytku, poza zapełnianiem miejsca. 

Lubię czyta, jest to od jakiś dwóch lat część mojej codzienności i jak każdy mol książkowy lubię gdy moja biblioteczka się powiększa. Stąd pomysł na książkę zamiast kwiatka. Która nie tylko sprawi tyle samo przyjemności ciesząc, to jeszcze ładnie wygląda na półce, po za tym zawsze można do niej wrócić...



Książka zamiast kwiatka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz wywołuje uśmiech dla tego dziękuje :)
Zapraszam do pozostania na dłużej. KasikO